Motor lepszy od KSZO
Nie było niespodzianki w dzisiejszym starciu na Arenie Lublin – pomarańczowo-czarni ulegli gospodarzom 0:2 (0:0). Dla naszych piłkarzy było to już szóste z rzędu spotkanie bez wygranej.
O pierwszej połowie nie można powiedzieć zbyt wiele dobrego. Gospodarzom konstruowanie akcji ofensywnych szło bardzo opornie, zaś pomarańczowo-czarni w pierwszej kolejności myśleli o tym, by nie stracić, a dopiero później stworzyć zagrożenie pod bramką Olszewskiego. Tak naprawdę najgoręcej zrobiło się po chamskim faulu Tomasza Brzyskiego na Piotrze Jedlikowskim. Arbiter ukarał byłego reprezentanta Polski żółtą kartką, choć równie dobrze mógł odesłać go na przedwczesny prysznic, o co spore pretensje miał Marcin Wróbel oraz nasi piłkarze. Pomarańczowo-czarni najbliżej zdobycia bramki byli wtedy, gdy po zbyt krótkim wybiciu piłki przez obrońców Motoru, dopadł do niej Włodzimierz Puton, ale jego uderzenie z pierwszej piłki okazało się minimalnie niecelne. Innym razem główkę Jakuba Kapsy obronił Olszewski, ale wydawało się, że i tak nie zmierzała ona w światło bramki. Motor zaś już w pierwszych sekundach stworzył zagrożenie pod naszą bramką, po tym jak w naszym polu karnym znalazł się Michał Paluch, ale udało nam się zażegnać niebezpieczeństwo. Napastnik Motoru próbował jeszcze w 29. minucie pokonać Zacharskiego, ale jego strzał był mocno niecelny. Ogółem z boiska wiało nudą. Akcje rozgrywane były po prostu zbyt wolno i ślamazarnie, by mogły stanowić zagrożenie, dodatkowo brakowało zrozumienia, zwłaszcza w szeregach gospodarzy.
Druga połowa rozpoczęła się od przewagi naszego zespołu, który coraz częściej gościł w okolicach bramki Olszewskiego. Swoje sytuacje mieli kolejno: Mateusz Madej, a następnie Michał Grunt, jednak w obu przypadkach brakowało precyzji. Niestety, znów sprawdziło się stare piłkarskie porzekadło mówiące o tym, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Po szybkiej kontrze debiutujący przed lubelską publicznością zaledwie 17-letni Luigi D’Apollonio dograł wprost na głowę Bonina, który z dwóch metrów pokonał Zacharskiego. Motor poszedł za ciosem. Kilka minut później groźnie uderzał Brzyski, a piłkę odbił Zacharski, lecz na nasze szczęście spieszący z dobitką Szymon Rak znajdował się na spalonym. Niestety, drugą bramkę można powiedzieć, że strzeliliśmy sobie sami. Koszmarny błąd Dominika Cheby wykorzystał Paluch, który popędził w kierunku naszego pola karnego, a następnie wyłożył piłkę Rakowi, a ten wpakował ją do pustej bramki. W tym momencie z gospodarzy na dobre zeszło ciśnienie, mieli już bowiem praktycznie pewne trzy punkty. Podopieczni Marcina Wróbla do końca próbowali i znów byli blisko. Niestety, i tym razem się nie udało. Najpierw piłkę w polu karnym miał Bełczowski, ale zbierał się do strzału dobre pół godziny i obrońcy żółto-biało-niebieskich zablokowali jego uderzenie, a następnie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i zgraniu piłki głową z trzech metrów uderzał Dziadowicz, ale Olszewski sobie tylko znanym sposobem wybronił to uderzenie.
Po dzisiejszej przegranej pomarańczowo-czarni spadli na dziesiątą pozycję w ligowej tabeli i aktualnie znajdują się bliżej strefy spadkowej aniżeli prowadzącego Hutnika. Choć było ciut lepiej niż przed tygodniem, to jednak w najważniejszych momentach znów brakowało skuteczności, a także popełniliśmy proste błędy w defensywie. Jeżeli myślimy o bezproblemowym utrzymaniu trzeba wyeliminować czym prędzej jedno i drugie. W przeciwnym razie zaczną się nerwy. Teraz czekają nas dwa mecze przed własną publicznością – najpierw z Wisłą Sandomierz, a następnie Stalą Rzeszów. Koniecznie trzeba się w nich przełamać.
Motor Lublin – KSZO Ostrowiec Świętokrzyski 2:0 (0:0)
1:0 Grzegorz Bonin 64 minuta
2:0 Szymon Rak 79 minuta
Motor: Olszewski – Michota, Ranko, Majewski, Wołos – D’ Apollonio (70′ Rak), Cichocki, Gałecki, Bonin (85′ Kamiński), Brzyski – Paluch (80′ Meschia).
KSZO: Zacharski – D. Cheba (80′ Ziółkowski), Kardas, Dybiec, Jedlikowski (90′ Sienniak) – Kapsa (64′ Bełczowski), Burzyński, Puton (70′ Smuczyński), Madej, Łokieć (80′ Dziadowicz) – Grunt.
Żółte kartki: Brzyski, Majewski, Meschia – Puton, Łokieć, Burzyński.
Sędziował: Michał Fudala (Brzesko)
Kolejne spotkanie nasi piłkarze rozegrają w najbliższą sobotę – 20 października o godzinie 19.29, kiedy to zmierzą się w derbowym starciu z Wisłą Sandomierz.
