I ZespółKSZO

Cud nad Wisłą

W meczu 1/32 finału Fortuna Pucharu Polski pomarańczowo-czarni sensacyjnie pokonali Wisłę Kraków 2:1 (0:0) i awansowali do kolejnej rundy rozgrywek.

Cóż to był za wieczór! Ostrowiec dziś długo nie zaśnie! Choć gdy piszemy te słowa od zakończenia meczu minęło ponad cztery godziny, emocje wciąż w nas buzują, ale trudno się temu dziwić. Pomarańczowo-czarni pokazali dziś spory hart ducha, ambicję, ale też dużo piłkarskiej jakości i zabójczą skuteczność. I sensacja stała się faktem.

Czy Wisła mogła zamknąć ten mecz w pierwszej części gry? Ależ owszem, a nawet powinna. Rafał Boguski w sobie tylko znany sposób przestrzelił z piątego metra, gdy piękną piłką z prawej strony boiska obsłużył go Jean Carlos Silva. Popularny „Boguś” powinien także pokonać Karola Szymkowiaka w sytuacji sam na sam, w której znalazł się po błędzie Konrada Zakliki, ale nasz bramkarz fantastycznie interweniował bez użycia rąk będąc już poza polem karnym. W pierwszej części gry dwukrotnie ze strony gości pudłował jeszcze popularny RB9, niejako potwierdzając, że poprzedni sezon bez gola w Ekstraklasie nie był przypadkiem. Z całym szacunkiem do Rafała, ale na ten moment nie jest to piłkarz na poziomie najwyższej klasy rozgrywkowej. Owszem, zasługi „Bogusia” dla klubu z Reymonta są niepodważalne, ale liczy się tu i teraz. Oprócz tego na bramkę Szymkowiaka uderzali jeszcze niecelnie z rzutu wolnego Maciej Sadlok, ponownie Buksa (tym razem głową) oraz Gieorgij Żukow po jednym z wielu rajdów prawą stroną boiska i przytomnym wycofaniu Jeana Carlosa Silvy, najlepszego dziś na boisku w drużynie Białej Gwiazdy. A ostrowczanie? Tak jak już wcześniej wspomnieliśmy, ambicji im odmówić nie można, pomarańczowo-czarni pokazali dziś bowiem dużo charakteru, ale w pierwszej części gry było ich stać jedynie na kilka rzutów wolnych na połowie rywala, z których zresztą większego zagrożenia pod bramką Buchalika nie było. Wiślacy, którzy do Ostrowca przyjechali bez Jakuba Błaszczykowskiego, Vullneta Bashy i Yawa Yeboaha przeważali, ale byli strasznie nieskuteczni, więc na przerwę obie ekipy schodziły przy bezbramkowym remisie.

Druga połowa zaczęła się podobnie jak pierwsza – od przewagi Wisły. Wcześniej jednak na trybuny odesłany został Marcin Sasal za krytykowanie orzeczeń arbitra. Wiślacy jednak wciąż napierali. Michał Mak uderzał jeszcze niecelnie, ale już Chuca idealnie złożył się do strzału po dograniu – a jakże! – Jeana Carlosa Silvy. Mało kto przypuszczał, że podopiecznym trenera Artura Skowronka może stać się jeszcze w Ostrowcu krzywda. A jednak! Pomarańczowo-czarni zaatakowali śmielej, momentami spychając bardziej utytułowanego rywala do defensywy. I wkrótce cały stadion eksplodował po raz pierwszy. Precyzyjne dogranie z rzutu rożnego Tomasza Persony wykorzystał Robert Majewski, potwierdzając, że co jak co, ale głową to on grać potrafi. W środę ukłuł Cracovię, dziś Wisłę, w obu przypadkach uprzedzając bramkarza rywali uderzeniami głową. Inna sprawa, że w tej sytuacji pusty przelot zaliczył golkiper gości Michał Buchalik.

Zdobyty gol niesamowicie uskrzydlił ostrowczan. Pomarańczowo-czarni momentami wyglądali jakby zjedli wiaderko witamin od Kazia Węgrzyna tudzież załadowali „Dabl Blast” albo inny specyfik od Roberta Burneiki. Momentami Szymon Stanisławski czy Michał Paluch wręcz ośmieszali defensywę Wisły. Swoje zrobił też choćby Tomasz Persona, włączając się w akcje ofensywne i asystując przy golu na 1:1. Dziś tak naprawdę jednak każdy, absolutnie każdy z piłkarzy KSZO zasłużył dziś na olbrzymie brawa. Owszem, Wiślacy też mieli swoje sytuacje. Choćby ta po kontrze zakończonej wymianą podań pomiędzy Becirajem i Saviciem i niecelnym strzałem tego ostatniego. Kąśliwy strzał z narożnika pola karnego posłał też wprowadzony za Jeana Carlosa Patryk Plewka, ale znów na posterunku był Szymkowiak. Beciraj i Savić potwierdzili, że mogą dać jakość na poziomie Ekstraklasy, niemniej jednak także i im brakowało skuteczności. I to kosztowało Wisłę odpadnięcie z rozgrywek. Do tego doszła niewytłumaczalna dla nas decyzja Artura Skowronka o zdjęciu Silvy robiącego na prawej stronie boiska sporo zamieszania.

Już po zdobyciu gola przed szansą po dograniu Stanisławskiego stanął Paweł Kaczmarek, ale tym razem Buchalik nie dał się zaskoczyć. Ostrowczanie mieli kilka rzutów rożnych, niemniej wszyscy kibice szykowali się już na dogrywkę, kiedy ostrowiecki stadion eksplodował po raz drugi. Rzut wolny, około czterdzieści metrów od naszej bramki. Mężyk szybko zagrywa do Stanisławskiego, a „Stasiu” nie namyślając się długo przymierzył zza pola karnego i Buchalik skapitulował po raz drugi. Stadion oszalał, po zdobytej bramce nasi gracze zaczęli jeszcze zbijać piątki z kibicami, którzy podbiegli z trybun. Dlatego też prowadzący mecz Tomasz Wajda do doliczonych pięciu minut dołożył jeszcze sporo czasu, ale co najważniejsze wynik meczu nie uległ już zmianie i sensacja stała się faktem.

Cóż, wspaniały to był mecz, nie zapomnimy go nigdy. I tego samego życzylibyśmy sobie w 1997  1/16 finału. I tak najlepiej aż do finału na PGE Narodowym! Nie no trochę się już rozpędziliśmy. Niemniej jednak raz jeszcze: ogromny szacunek dla naszych piłkarzy, napisali dziś piękną kartę w historii klubu. Oby za nieco ponad dwa miesiące na Świętokrzyską przyjechał kolejny markowy rywal. Czekamy na kolejne święto futbolu!

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Wisła Kraków 2:1 (0:0)

0:1 Chuca 55 minuta

1:1 Robert Majewski 69 minuta

2:1 Szymon Stanisławski 90+2 minuta

KSZO: Szymkowiak – Głaz, Mężyk, Majewski, Persona – P. Kaczmarek, Zaklika, Mąka, Trochim (58′ Paluch), M. Kaczmarek (89′ Szydłowski) – Stanisławski.

Wisła: Buchalik – Burliga, Janicki, Hoyo-Kowalski, Sadlok – Jean Carlos (70′ Plewka), Żukow, Chuca, Boguski (61′ Beciraj), Mak (61′ Savić) – Buksa.

Żółte kartki: Majewski, Zaklika – Hoyo-Kowalski, Jean Carlos Silva.

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec)

Mecze 1/16 finału Fortuna Pucharu Polski odbędą się 31 października.