Wypowiedzi po meczu KSZO – Wisła
Bartosz Grzelak (asystent trenera KSZO): Jesteśmy wszyscy zadowoleni, myślę, że widowisko się podobało. Jak na drużynę, która jest de facto na czwartym poziomie rozgrywkowym, myślę, że nie było widać tej różnicy na boisku. Chłopaki zostawili kawał zdrowia, za to duży szacunek dla nich i wszyscy się cieszymy z przejścia do kolejnej rundy. Nie poddajemy się, chcemy zajść jak najdalej, nie składamy broni, nie mamy respektu przed przeciwnikiem tylko dlatego, że jest z wyższej klasy rozgrywkowej. My wychodzimy i gramy swoją piłkę. Pokazaliśmy dzisiaj, że jesteśmy w stanie wygrać z drużyną na dobrym poziomie W pierwszej połowie założyliśmy sobie, żeby stanąć troszeczkę niżej, w pressingu średnim, na wysokości koła (środkowego), dać Wiśle grać. Mieliśmy kilka nagrań, kilka klipów, wiedzieliśmy, jak Wisła gra. Przeanalizowaliśmy to i wygraliśmy, więc myślę, że chłopaki zrealizowali może nie w stu procentach, ale w dziewięćdziesięciu, w dziewięćdziesięciu pięciu procentach to, co sobie zakładaliśmy. Wszyscy chyba wiemy, że stałe fragmenty są naszą mocną stroną i przy każdym stałym fragmencie jest zagrożenie dla bramki przeciwnika. Kolejna bramka po stałym fragmencie na pewno cieszy, bo ćwiczymy to cały czas na treningach i fajnie, że przynosi to efekt. Każdy mecz jest inny, ale myślę, że zaangażowaniem i wolą walki można na pewno te wszystkie różnice zniwelować. Mecz w Pucharze Polski jest jeden, w lidze jest czterdzieści, na pewno zdarzy się, że gdzieś zgubimy punkty. Nie chcemy tego, ale trzeba być realistą. Dojdą kontuzje, kartki, musimy jeszcze tak tych dwóch zawodników pozyskać, żeby ta kadra była szersza, ale gramy o awans. Drużyna, zarząd jesteśmy tego samego zdania, idziemy w tym samym kierunku i fajnie, jakby się udało. Dziś widać było tą piłkę Ekstraklasową, gdzie Wisła była przyzwyczajona do tego, że ma dużo miejsca, dużo czasu, my natomiast zagęściliśmy grę na swojej połowie, dobrze nam to wychodziło i jesteśmy zadowoleni.
Marcin Sasal (trener KSZO): Myślę, że nie to, co się stało w przerwie jest najważniejszą rzeczą, bo najważniejszą rzeczą jest to, że w Ostrowcu było święto piłkarskie. Przede wszystkim, święto dla kibiców, którzy licznie przyszli i są zadowoleni, bo awansowaliśmy do następnej rundy. Drużyna pokazała kawał dobrego futbolu i myślę, że to jest najważniejsze. Dostałem kartkę, tam jest wpisane w protokół, za krytykowanie orzeczeń sędziego i tak było. Ja rozmawiałem z sędzią i jeżeli trener dyskutuje na płycie boiska, to sędziowie mogą dać czerwoną kartkę i dali czerwoną kartkę. Wytłumaczyliśmy sobie to teraz z panem Wajdą, to nie jest nasz pierwszy kontakt, ale tu nie ma absolutnie żadnej złośliwości, natomiast oglądacie Państwo mecz i widzą Państwo o co można było mieć pretensje. Moje działania są mobilizujące nie tylko dla sędziów, ale i dla drużyny, bo drużyna pokazała charakter, ponieważ przede wszystkim trzeba walczyć. Ja robię to na pewno emocjonalnie, ale nie jestem Walerym Łobanowskim, nie wzoruję się na nim, żebym siedział i przez cały mecz się nie odzywał, taki mam po prostu charakter. W tym pucharze mieliśmy już taki moment (z Granatem – przyp. red.), że przegrywaliśmy 1:3 i wygraliśmy 4:3, więc takie mecze się zdarzają. To jest to, że na pewno popełniamy błędy w obronie, dzisiaj było ich mniej, bo jeżeli byłoby tych błędów indywidualnych dużo, to na pewno nie cieszylibyśmy się z wyniku. Natomiast zawodnicy cały czas się uczą, nawet ci, którzy mają już 30 lat, też pewne rzeczy muszą zmienić, pewne przyzwyczajenia muszą zmienić. Mamy pewien sposób grania, ale mamy też siłę w ataku, mamy stałe fragmenty gry, mamy skutecznych napastników i z tego rodzi się to, że nikt nas nie może zlekceważyć, ale my też musimy chodzić po ziemi i też nie możemy nikogo lekceważyć, bo to jest droga donikąd. Uważam, że zrobiliśmy w dość krótkim czasie spory postęp, ale jeszcze widzę tutaj dużo możliwości, jeśli chodzi przede wszystkim o taktykę i poprawę szybkości gry, bo to jest też naszym mankamentem. Myślę, że będziemy mieli materiał i zawodnicy, którzy nie grali na tym poziomie rozgrywkowym, w Ekstraklasie, zobaczą jak się szybko w piłkę gra i ile nas jeszcze czeka. Pracując w innych klubach, w niższych klasach rozgrywkowych zdarzyło się wyeliminować Śląsk Wrocław po rzutach karnych co prawda, odpaść po 3:4 z Koroną, odpaść w dogrywce z Pogonią, ale rzeczywiście jest to jeden z większych sukcesów, jeśli chodzi o prowadzenie zespołu trzecioligowego i wyeliminowanie trzynastokrotnego Mistrza Polski. Jeszcze chcę tutaj pewne rzeczy zdementować jeśli chodzi o Kubę Chrzanowskiego. Klub zrobił bardzo wiele dla zawodnika, bo zarząd postanowił przeznaczyć sumę pieniędzy na leczenie tego zawodnika i tylko jest kwestia tego, że ta pauza mogła być długa, natomiast na 99% zawodnik wróci na mecz z Avią Świdnik. Jeśli nie wróci na ten mecz, to od następnego dnia będzie już gotowy do treningu, więc to leczenie jest skrócone, ono jest bardzo drogie, ale prezesi robią wszystko, żeby pokazać, że zależy im na chłopakach.
Artur Skowronek (trener Wisły): Jesteśmy bardzo na siebie źli, jesteśmy sfrustrowani tą sytuacją, bo to jest blamaż, to jest wstyd dla naszego klubu, zdajemy sobie z tego sprawę i musimy po prostu za to brać odpowiedzialność i brać to na klatę. Na pewno tak będzie. Najlepszą odpowiedzią będzie oczywiście zwycięstwo w lidze i dobrze wejść w tą ligę, to jest teraz kluczowe. Oczywiście, nie zapomnimy o tym, co się dzisiaj wydarzyło. Byliśmy bardzo nieskuteczni, mieliśmy sporo sytuacji stuprocentowych i mogliśmy ten mecz na pewno lepiej poprowadzić, ale tak się nie stało. Stały fragment gry napędził przeciwnika i gdzieś tam rozkręcili się, uderzyli z dystansu i tak to się dzisiaj wydarzyło, na nie dla nas. Ale tak jak mówię: na pewno z dużą dozą chłodnej głowy ja muszę podejść do tej sytuacji i ją wyprowadzić na prostą. Na pewno Jean Carlos zagrał dzisiaj dobry mecz, zrobił dziś najwięcej sprintów, wchodził w drugą linię, robił przewagę, ale też w tygodniu regulowaliśmy obciążenia, ponieważ myślimy do przodu. Dostał kolejny piłkarz szansę, nawet stworzył sytuację, mógł strzelić bramkę, myślę tu o Patryku Plewce. Cieszę się, że przynajmniej Carlos indywidualnie nieźle funkcjonował. Bardzo długo ten mecz kontrolowaliśmy, stwarzaliśmy sytuacje, w pierwszej części gry mieliśmy trzy-cztery „setki”, gdzie musiały paść bramki i wtedy na pewno ta nasza gra byłaby spokojniejsza.
