I ZespółKSZOPuchar Polskisezon 2023/24

Zwarte szyki Warty – relacja z meczu KSZO – Warta Poznań

Nie było niespodzianki w spotkaniu 1/32 finału Fortuna Pucharu Polski. Pomimo prowadzenia piłkarze KSZO musieli uznać wyższość grającej w PKO BP Ekstraklasie Warty Poznań, ulegając 1:2 (1:2).

Pierwsza połowa dzisiejszego starcia mogła zadowolić gusta nawet najbardziej wybrednych sympatyków piłkarskich. Były w niej bowiem: bramki, pomyłki obrońców, rzut karny, a intensywność oraz płynność gry stała na naprawdę wysokim poziomie. Nie możemy jednak napisać, że szybko zdobyty gol „ustawił” spotkanie, ani nawet, że napędził gospodarzy. Wręcz przeciwnie. Tak jak podkreślił na pomeczowej konferencji trener Rafał Wójcik, bramka Michała Nawrota sprawiła, że podrażnieni „Zieloni” ruszyli do skomasowanych ataków. A niestety obrona pomarańczowo-czarnych ewidentnie nie była dziś monolitem.

Gol dla KSZO padł w następstwie faulu Dimitriosa Stavropoulosa na przyjmującym piłkę w polu karnym Macieju Kołoczku. Prowadzący zawody Karol Iwanowicz nie wahał się ani przez moment i ostrowczanie stanęli przed szansą na objęcie prowadzenia. Michał Nawrot pewnie wykorzystał rzut karny i zapachniało kolejną pucharową sensacją dzisiejszego dnia. Nadzieje licznie zgromadzonej publiczności musiały być spore. Jak dobrze wiemy, w przeszłości Ostrowiec niejednokrotnie okazywał się być bowiem naprawdę trudnym terenem i miejscem gdzie przedmeczowi faworyci zaliczali mniejsze bądź większe wpadki.

Niestety nie tym razem. Warta raz za razem gościła w polu karnym Michała Kota. Pierwszy sygnał ostrzegawczy goście wysłali gdy po uderzeniu Wiktora Kamińskiego piłkę na rzut rożny wybił nasz bramkarz. Niestety, kilka chwil później wychowanek MKS KSZO-Junior doprowadził do wyrównania. Zagranie z prawej strony boiska autorstwa Tomasa Prikryla dość niefortunnie „przedłużył” Patryk Orlik, zaliczając idealną asystę do Kamińskiego, a ten pewnie pokonał naszego golkipera. Drużyna gości nie zwalniała tempa, sporą część ataków przeprowadzając skrzydłami. Nieźle dysponowany był Kamiński, a także występujący na prawej stronie boiska Filip Borowski. Widać też było wysoką kulturę gry ze strony Prikryla. Były gracz Jagiellonii oraz Sparty Praga bardzo mądrze operował piłką i kibice Warty będą mieć z niego spory pożytek.

Goście chcieli pójść za ciosem i objąć prowadzenie, ale w kilku sytuacjach brakowało im wykończenia bądź ostatniego podania. Kilkukrotnie świetnie też interweniował Kot, który w ładnym stylu obronił uderzenie Filipa Borowskiego. Wcześniej niecelne uderzenie na naszą bramkę oddał też Jakub Paszkowski. Niestety, podopieczni trenera Szulczka dopięli swego. Dario Vizinger przytomnie odnalazł się w polu karnym i z bliska wpakował piłkę do siatki. „Zieloni”, występujący dziś choćby bez Kajetana Szmyta, czy podstawowego stopera Dawida Szymonowicza, w niczym nie przypominali drużyny, która w swoim ostatnim meczu ligowym była kompletnie bezbarwna i nijaka w ofensywie. Dziś atakowali z dużym polotem, potrafiąc przeprowadzać dużo wielopodaniowych, kombinacyjnych akcji na połowie KSZO.

Druga część meczu nie dostosowała się poziomem do pierwszych 45 minut. Podopieczni trenera Szulczka umiejętnie „zabili” mecz długim utrzymywaniem się przy piłce. Ostrowczanie, choć chcieli, to nie byli w stanie wiele zdziałać przeciwko wyżej notowanym Warciarzom. Groźnie zrobiło się po tym jak Adrian Szynka „podciągnął” z piłką kilka metrów i posłał potężne uderzenie z dystansu, które przeszło tylko nieznacznie ponad bramką Adriana Lisa. W odpowiedzi Kot w ładnym stylu obronił uderzenie wprowadzonego z ławki Miguela Luisa. Przed szansą na doprowadzenie do wyrównania stanął też Łukasz Mazurek, ale po tym jak już znalazł się w polu karnym jego uderzenie zablokowali obrońcy gości. Pomarańczowo-czarni domagali się też podyktowania kolejnego rzutu karnego już w doliczonym czasie gry, lecz gwizdek arbitra milczał.

Trener Rafał Wójcik miał największe pretensje do graczy pomarańczowo-czarnych o brak agresywnego ataku, doskoku, czy wyjścia na pozycję. Ewidentnie brakowało wyższej intensywności, kwestia tylko czy wynikało to z braku sił, czy braku wiary w możliwość „ukąszenia” wyżej notowanego rywala. Wydaje się, że jedno i drugie…

Nie było tym razem pięknej pucharowej historii. Warta, choć nie miała łatwej przeprawy, to zwyciężyła zasłużenie, pokazując wyższą jakość oraz dojrzałość piłkarską. „Zielonym” życzymy powodzenia w kolejnej rundzie, a pomarańczowo-czarni za tydzień w Staszowie zaczną drogę, która – miejmy nadzieję – zwieńczona zostanie występem w kolejnej edycji Fortuna Pucharu Polski.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Warta Poznań 1:2 (1:2)

1:0 Michał Nawrot 5 minuta rzut karny

1:1 Wiktor Kamiński 16 minuta

1:2 Dario Vizinger 32 minuta

KSZO: Kot – Domagała (57’ Mazurek I), Jarzynka, Mężyk, Lis (57’ Mazurek II) – Szynka, Kołoczek (85’ Tymoszenko), Orlik (85’ Zdyb), Nawrot, Brągiel – Pisarek (72’ Lipka).

Warta: Lis – Stavropoulos, Tiru (62’ Bartkowski), Krzyżak (84’ Pleśnierowicz) – Borowski, (62’ Kupczak), Maenpaa, Matuszewski – Prikryl (46’ Savić), Kamiński (62’ Luis) – Vizinger.

Żółte kartki: Jarzynka – Kamiński, Pleśnierowicz.

Sędziował: Karol Iwanowicz (Lublin)