Emocjonujący finisz przy Świętokrzyskiej
KSZO po bardzo emocjonującym finiszu pokonał Garbarnię Kraków 2:1 (0:1). Wszystkie bramki były autorstwa obrońców – dla Garbarni trafił Mateusz Kowalski, a w końcówce odpowiedzieli Marcin Grunt i Erwin Nowik.
Pierwsza połowa w wykonaniu pomarańczowo-czarnych była – co tu dużo mówić – ich najsłabszą w tym sezonie. Garbarnia zaczęła dość spokojnie, jednak z upływem czasu widząc dość leniwą i ospałą grę gospodarzy, zaczęła śmielej zapędzać się pod bramkę Konrada Zacharskiego, co szybko zaowocowało bramką. Co ciekawe, jej autorem był stoper gości Mateusz Kowalski, który wykończył składną akcję całego zespołu. Dla byłego obrońcy krakowskiej Wisły było to pierwsze trafienie w oficjalnym meczu od niemalże trzech lat. Po stracie bramki ostrowczanie jednak dalej wyglądali jak bokser po nokdaunie i mieli kłopot ze stwarzaniem dogodnych sytuacji pod bramką Jakuba Sypniewskiego. Najlepszą okazję miał Jakub Kapsa, którego strzał po zbyt krótkim piąstkowaniu golkipera gości został wybity przez defensorów zespołu z Krakowa. Brązowo-biali prowadzili grę, widać było szczególnie bardzo przemyślaną grę Pawła Nowaka, który po profesorsku rozdzielał piłki na prawo i lewo, pomagając swoim kolegom dochodzić do pozycji, które umożliwiały oddawanie strzałów. Na pięć minut przed końcem połowy bardzo ładną interwencją popisał się Konrad Zacharski, parując na rzut rożny groźne uderzenie Michała Góreckiego, chwilę wcześniej w ostatniej chwili sytuację uratował Marcin Grunt, gdy jego imiennik Siedlarz był o krok od sytuacji sam na sam z Zacharskim. Szczególnie blado wypadli grający z obandażowaną ręką Kamil Dziadowicz oraz Dawid Gardynik, którzy zaliczali stratę za stratą, jednak tak naprawdę żaden z zawodników KSZO nie mógł powiedzieć, że mu w tym spotkaniu „idzie”.
W drugiej połowie Garbarnia oddała nieco inicjatywę gospodarzom, podopieczni trenera Krzysztofa Szopy zaliczyli kilka takich strat, które pozwoliły pomarańczowo-czarnym nieco się rozbujać, na co ci ruszyli śmielej do ataku. Początkowo nie przekładało się to na dobre sytuacje podbramkowe, jeśli nie liczyć rzutu rożnego, po którym niecelnie główkował Erwin Nowik. Dwadzieścia minut po przerwie nieco z przypadku, ale jednak przed dobrą sytuacją znalazł się Michał Kosowski. Po swoim niedokładnym przyjęciu Marcin Sudy oddał strzał na wślizgu, piłka po zblokowaniu jej przez jednego z defensorów gości trafiła do „Kosy”, który znalazł się przed bramkarzem Sypniewskim, jednak ten odbił piłkę na rzut rożny. Garbarnia szukała szczęścia w kontrach, w kilku przypadkach zbyt łatwo dochodząc do sytuacji strzeleckich, ale na posterunku był Zacharski. Aż wreszcie nastała piorunująca końcówka KSZO – dwa rzuty wolne wykonywane przez Mateusza Mąkę z prawej strony boiska i dwa strzały głową – najpierw Marcin Grunt, a później Erwin Nowik i trzy punkty zostały w Ostrowcu. Trzeba przyznać, że dobrą robotę zrobił Michał Kosowski, bo to właśnie po faulu na nim podyktowany został rzut wolny, po którym padła zwycięska bramka dla KSZO. W doliczonym czasie gry w konsekwencji drugiej żółtej kartki boisko musiał opuścić Marcin Siedlarz i krakowianie kończyli mecz w dziesiątkę.
Wszystko dobre, co się dobrze kończy – to stwierdzenie idealnie podsumowuje dzisiejszy mecz. Biorąc pod uwagę jakość gry – ostrowczanie nie zasłużyli na wygraną, ale w takich chwilach poznaje się charakter drużyny. W sytuacji gdy nie idzie, gra się bez dwóch podstawowych zawodników, a trzeci występuje z delikatną kontuzją. W sytuacji, w której trzeba niemalże od początku gonić wynik z dobrze dysponowanym rywalem. Udało się i za to naszym piłkarzom należą się słowa uznania, choć następnym razem możemy nie wrócić z tak dalekiej podróży. Warto dodać, że było to pierwsze zwycięstwo, ba, pierwszy punkt w starciu ostrowczan z drużyną z Krakowa w rozgrywkach III ligi.
KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Garbarnia Kraków 2:1 (0:1)
0:1 Mateusz Kowalski 20 minuta
1:1 Marcin Grunt 82 minuta
2:1 Erwin Nowik 89 minuta
KSZO: Zacharski – Stachurski, Nowik, Grunt, Łatkowski (81′ Larkowski) – Gardynik, Sudy, Mąka, Ryński (64′ Kosowski), Dziadowicz (54′ Czerwiński) – Kapsa (75′ Stawiarski).
Garbarnia: Sypniewski – Piszczek (90′ Stokłosa), Kowalski, Pluta (72′ Wcisło), Pawłowicz – Górecki, Nowak, Kalemba, Kokoszka (66′ Kaczor), Kalicki (86′ Mizia) – Siedlarz.
Żółte kartki: Łatkowski, Kapsa, Zacharski – Siedlarz, Nowak.
Czerwona kartka: Marcin Siedlarz (Garbarnia, 90. minuta, za drugą żółtą)
Sędziował: Szymon Ubożak (Kielce)
