II zespółKSZO

Grają rezerwy i juniorzy

Niełatwe zadanie czeka drugą drużynę KSZO – podopieczni Tomasza Marynowskiego jadą do Bielin na mecz z Nidzianką. Z kolei juniorzy starsi MKS KSZO-Junior mają nadzieję na swoje pierwsze wyjazdowe punkty w rywalizacji w Elblągu w Olimpią.

Drużyna z Bielin zajmuje aktualnie czwartą pozycję w ligowej tabeli, mając jednak siedem punktów straty do drugiej, premiowanej awansem, pozycji. Co ciekawe, podopieczni Andrzeja Wiącka więcej „oczek” wywalczyli na obcych boiskach, gdzie są jak do tej pory niepokonani. U siebie drużyna z powiatu kieleckiego gra nieco „w kratkę”, gdyż w sześciu dotychczasowych spotkaniach trzykrotnie wygrywała, ale też trzykrotnie schodziła z boiska pokonana. Miało to miejsce w trzech ostatnich starciach – z Koprzywianką Koprzywnica (1:3), Stalą Kunów (0:2), a także Moravią Morawica (0:2). Od ostatniego zwycięstwa naszego jutrzejszego rywala u siebie minęło już niemalże siedem tygodni – dokładnie 7 września Nidzianka pokonała beniaminka klasy okręgowej – drużynę Wichru Miedziana Góra – 3:1.

Jednak to, co zawodnicy z powiatu kieleckiego stracili w ostatnim czasie w meczach u siebie, odrabiają nawet i z nawiązką na wyjazdach. Szczególnie efektownie zrobili to przed tygodniem w Samborcu, rozbijając LZS 6:1. Wygrali także z niedawnym rywalem KSZO II – Politechniką Świętokrzyską Kielce (1:0) oraz ze Spartą Dwikozy (3:1). Najlepszym strzelcem Nidzianki jest Dominik Sito, który zdobył sześć bramek. O jedną bramkę mniej ma Bartosz Sot, który w poprzednich rozgrywkach trafił aż 28 razy. To zauważyli działacze kieleckiej Korony, którzy zaprosili 20-letniego napastnika na testy do zespołu rezerw. Jednakże, nie zakończyły się one dla Sota pomyślnie i w dalszym ciągu jest on piłkarzem Nidzianki.

Po domowym spotkaniu z ŁKS Łomża, podniosły się morale w drużynie juniorów starszych. Co prawda, łomżanie to ostatnia drużyna w ligowej tabeli, a na wyjazdach dostają baty od każdego, to jednak siedmiu bramek w tym sezonie nie strzelił im nikt. Nawet Jagiellonia czy Wisła Kraków. Gdyby podopieczni trenera Waldemara Domagały mieli nieco lepiej ustawione celowniki, to wynik mógłby się zakręcić w okolicach dwucyfrówki, choć z drugiej strony nie ma co się czepiać na siłę, bo okazjami, które wtedy mieli możnaby spokojnie obdzielić pół rundy. Długimi momentami odnosiło się wrażenie, że to mecz ŚLJS, a nie rozgrywek na szczeblu centralnym.

Niestety, o ile w dwóch ostatnich spotkaniach domowych w grze pomarańczowo-czarnych widać było wyraźny progres, o tyle z formą w meczach wyjazdowych dalej jest kiepsko. Spotkanie w Lublinie z Motorem było piątym w tym sezonie, z którego nasza drużyna wracała na tarczy. Każde z nich poza wyżej wymienionym kończyło się wynikiem 2:1 na korzyść gospodarzy. Teraz szansa na inny obrót spraw jest większy, bo nasz rywal jest niżej w tabeli niż my. Olimpia ma na swoim koncie zaledwie siedem punktów, z których sześć wywalczyła w Elblągu, wygrywając ze Stalą Mielec (1:0) i Motorem Lublin (4:1). Jedyny wyjazdowy punkt elblążan to remis w prestiżowym, bo derbowym spotkaniu ze Stomilem Olsztyn. Przed tygodniem Olimpia uległa u siebie drużynie GKS Bełchatów 2:3, jednak stało się to w dramatycznych okolicznościach, gdyż nasi niedzielni rywale jeszcze do 89. minuty prowadzili 2:1. Także z tego względu niedzielne spotkanie będzie dla nich doskonałą okazją na wyleczenie się ze swoistego „kaca” po tamtym meczu, kiedy to trzy punkty wymknęły im się w taki sposób z rąk.

W drużynie z Elbląga dwóch zawodników zdobyło w obecnych rozgrywkach dwie bramki – są to: Michał Bartkowski i Kamil Jarosiński, czterech innych piłkarzy raz trafiało do siatki rywali. Obaj jednak nie znajdują się w kadrze seniorów, którzy walczą o powrót do II ligi. Spośród zawodników zgłoszonych przez klub z Elbląga do rozgrywek, zaledwie jeden ma na koncie występy w pierwszej drużynie Olimpii – jest to obrońca Rafał Maciążek, który zaliczył osiem ligowych gier.

Jak to zwykle w meczach wyjazdowych bywa, nasze rezerwy w bardzo niewielkim stopniu wzmocnione zostaną posiłkami z pierwszej drużyny. Do dyspozycji trenera Marynowskiego z kadry trzecioligowca są jedynie Przemysław Dwojak oraz Mateusz Gajewski, resztę stanowić będą zawodnicy drugiej drużyny. Faworytem tego spotkania nie jesteśmy, jednakże tak koszmarny wynik, jaki miał miejsce w Morawicy nie powinien się powtórzyć. Choć wynik osiągnięty w Samborcu wskazuje na to, że podopieczni trenera Wiącka powinni w końcu przełamać serię trzech porażek w meczach ligowych przed własną publicznością. Natomiast, jeśli chodzi o juniorów starszych, to jest to dla nich najlepsza szansa w tym roku na przywiezienie zdobyczy z wyjazdu. Lepszej już nie będzie. I choć naszych zawodników czeka bardzo długa podróż (ponad 900 kilometrów w obie strony), to tak jak w spotkaniu z Łomżą konieczne było zwycięstwo, tak w Elblągu trzeba przynajmniej zremisować. Choć z drugiej strony, także i dla drużyny z województwa warmińsko-mazurskiego będzie to mecz z gatunku tych, za sześć punktów, więc powinniśmy zobaczyć otwarty futbol, bez zbędnych kalkulacji. Oby z dobrym rezultatem.

Początek spotkania rezerw jutro o godzinie 13 na boisku w Bielinach, juniorzy będą podejmowani przez Olimpię na płycie głównej Stadionu Miejskiego w Elblągu przy ulicy Agrykoli 8.