I ZespółKSZO

Przegrana po festiwalu karnych

Piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski przegrali z Wisłą II Kraków 1:2 (1:1) w rozegranym dziś spotkaniu 25. kolejki III ligi małopolsko-świętokrzyskiej. Dla podopiecznych Rafała Lasockiego była to trzecia z rzędu ligowa porażka przed własną publicznością.

Spotkanie rozpoczęło się dość niemrawo z obu stron, pierwszy kwadrans klimatem pasował bardziej do grilla na położonym nieopodal stadionu Wisły Miasteczku Studenckim AGH, niż do meczu piłkarskiego. Jednak po nim o temperaturę dzisiejszego meczu postanowili solidarnie zadbać piłkarze obu drużyn – najpierw Szymon Witek powalił w polu karnym Kamila Dziadowicza, a ten wykorzystał „jedenastkę” i objęliśmy prowadzenie. Niestety, pomarańczowo-czarni jeszcze nie zdążyli sobie na dobre przekminić, jak grać, by utrzymać prowadzenie, a już było po nim. Przypadkowe zagranie ręką w polu karnym Pawła Czajkowskiego i druga jedenastka, którą ładną podcinką w stylu Antonina Panenki na bramkę zamienił Damian Buras. Można powiedzieć, że rzuty karne nieco pozwoliły rozkręcić to spotkanie, bo i goście i gospodarze mieli swoje sytuacje. Warto zaznaczyć, że to Wisła prowadziła grę, częściej utrzymywała się przy piłce, przeprowadzając masę składnych akcji. Piłka chodziła jak po sznurku, podopieczni Macieja Musiała sprawiali wrażenie drużyny, która wie, jak ma grać i bardzo konsekwentnie to realizowała. Wiadomo, najlepiej to wiślackie „klepanie” wychodziło do 20-25 metra przed bramką Konrada Zacharskiego, im bliżej naszej bramki, tym ciężej, jednak też przekładało się to na stwarzanie konkretnych sytuacji bramkowych. Dobrą okazję miał Grzegorz Gulczyński, którego strzał po interwencji Zacharskiego, z linii bramkowej wybił Michał Stachurski, a także Kamil Kuczak, ale nasz bramkarz także i tym razem nie dał się zaskoczyć. Po tych akcjach „Białej Gwiazdy” dwukrotnie z kontrami wyszli pomarańczowo-czarni, jednak na posterunku był Gerard Bieszczad – po uderzeniu z rzutu wolnego Damiana Nogaja, a także po indywidualnej akcji naszego pomocnika, po której znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wisły, jednak chyba przesadził z siłą uderzenia. Okazję miał także Michał Stachurski, jednak po dośrodkowaniu z rzutu rożnego kapitan KSZO główkował niecelnie.

Po zmianie stron, wszystko wyglądało podobnie jak przed przerwą. Czyli Wisła rozgrywa piłkę, stara się grać na małej przestrzeni, a my przyjmujemy gości na własnej połowie i wyprowadzamy kontry. Z tą różnicą, że KSZO dochodził do zdecydowanie groźniejszych sytuacji. Dobrą okazję miał Przemysław Ryński, jednak fatalnie spudłował główkując z pięciu metrów, także Paweł Czajkowski, którego uderzenie z pierwszej piłki powędrowało obok bramki gości. W odpowiedzi po uderzeniu Kamila Kuczaka nasi obrońcy wybijali piłkę z linii bramkowej. Blisko szczęścia byliśmy także po główce Erwina Nowika, którą jednak Bieszczad zdołał sparować na słupek. Niestety, jak to w piłce często bywa, niewykorzystane sytuacje zemściły się na nas. Wprowadzony w drugiej połowie spotkania Oskar Wąsikowski zachował się bardzo przytomnie i strzałem głową pokonał Zacharskiego. Pomarańczowo-czarni ruszyli do przodu i po chwili powinni wyrównać – po zagraniu ręką jednego z defensorów Wisły, przed szansą stanął Kamil Dziadowicz, ale zamiast trzeciej bramki z karnego przeciwko Wiśle, kibice obejrzeli słaby strzał naszego pomocnika, który zdołał wyłapać Bieszczad. W ostatnich minutach KSZO ruszył do przodu, okazję miał Erwin Nowik, który dopadł do piłki po niepewnym piąstkowaniu bramkarza gości, jednak krakowscy defensorzy uniemożliwili oddanie strzału. W doliczonym czasie gry doszło jeszcze do nieprzyjemnego zdarzenia, kiedy to Marcin Grunt i Michał Stachurski zderzyli się ze sobą, w efekcie czego nasz kapitan stracił dwa zęby i zapewne czeka go przymusowa pauza w kilku najbliższych meczach.

Musi być szkoda dzisiejszej porażki, bo choć rywal był częściej w posiadaniu piłki i potwierdził, że nieprzypadkowo nie przegrał jeszcze w 2015 roku, to nasi piłkarze zasłużyli przynajmniej na podział punktów. Co prawda, Wisła sprawiała wrażenie drużyny, która na ewentualną bramkę KSZO w drugiej połowie zdołałaby odpowiedzieć, ale czy tak by się stało, tego się już nigdy nie dowiemy. Wyglądało to nieco podobnie do meczu z Beskidem, kiedy to w decydujących momentach pudłowaliśmy w bardzo dobrych sytuacjach, a rywal skrzętnie to wykorzystał. Szkoda, szkoda i jeszcze raz szkoda. Tyle, że w piłce liczy się to, co wpadnie do siatki, a po dzisiejszym spotkaniu nadal pozostajemy bez punktu w meczach ligowych u siebie. Kto by o tym pomyślał przed startem rundy?

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Wisła II Kraków 1:2 (1:1)

1:0 Kamil Dziadowicz 17 minuta rzut karny

1:1 Damian Buras 20 minuta rzut karny

1:2 Oskar Wąsikowski 73 minuta

W 75. minucie Kamil Dziadowicz nie wykorzystał rzutu karnego (Gerard Bieszczad obronił)

KSZO: Zacharski – Stachurski, Grunt, Nowik, Barański – Ryński (66′ Kapsa), Mikołajek (84′ Sudy), Czajkowski, Nogaj, Dziadowicz (80′ Gajos) – Stawiarski (69′ Kosowski).

Wisła II: Bieszczad – Szywacz, Kuczak (85′ Guedes), Kolanko, Witek, Handzlik (68′ Furtak), Marszalik (60′ Wąsikowski), Buras (90′ Scalet), Gulczyński, Mordec, Kujawa.

Żółte kartki: Marszalik, Witek.

Sędziował: Jacek Kubicki (Kielce)

Kolejne spotkanie nasi piłkarze rozegrają w najbliższą środę – o godzinie 17 zmierzą się w Nowym Targu z Porońcem Poronin.