I ZespółKSZO

Zabójcza końcówka Nogaja

Piłkarze KSZO Ostrowiec Świętokrzyski odnieśli swoje dziewiąte zwycięstwo w sezonie. Tym razem podopieczni Tadeusza Krawca pokonali Poroniec Poronin 2:0 (0:0), a oba gole zdobył Damian Nogaj.

Od początku spotkania inicjatywę przejęli pomarańczowo-czarni, jednak trudno było być zaskoczonym takim obrotem spraw. O wiele bardziej dziwić mogła wybitnie defensywna taktyka Porońca, który do Ostrowca Świętokrzyskiego ostatecznie przyjechał bez Macieja Żurawskiego. Były reprezentant Polski wziął dziś bowiem udział w Meczu Gwiazd Wisły Kraków i dlatego też nie zjawił się przy Świętokrzyskiej. Wracając zaś do meczu, to podopieczni Tomasza Rogali ustawili się praktycznie całym zespołem na własnej połowie, skupiając się przede wszystkim na przeszkadzaniu naszym piłkarzom. I trzeba przyznać, że im się to w dużej mierze udawało. Pomarańczowo-czarni owszem mieli wyraźną przewagę w posiadaniu piłki, wykonali milion wrzutek w pole karne Mateusza Zająca, zmuszali gości do biegania za piłką, jednak niewiele z tego wynikało. Brakowało ruchu bez piłki, graliśmy momentami nieco zbyt statycznie, słowem: nie mieliśmy pomysłu na sforsowanie tego muru. Z pierwszych fragmentów spotkania do odnotowania pozostaje w zasadzie jedynie niecelne uderzenie głową Nowika. W końcówce ten rygiel Porońca stał się nieco słabszy. Po przebojowej akcji Kapsy i minięciu przez niego kilku zawodników gości, uderzenie Czajkowskiego wyłapał jednak bez trudu Zając, a chwilę później bramkarz gości skutecznie interweniował po strzale Mianowanego z podobnego miejsca. Efektownym strzałem z przewrotki spróbował także Nowik, lecz Zając znów był górą. Gdy oba zespoły czekały już na końcowy gwizdek, pomarańczowo-czarni stworzyli sobie najlepszą okazję do zdobycia gola. Damian Nogaj otrzymał piłkę w narożniku pola karnego, zdecydował się na lob, ale zabrakło kilku centymetrów i piłka wylądowała na poprzeczce.

Druga połowa rozpoczęła się od dobrej okazji dla gości z Poronina. Po piąstkowaniu Wierzgacza, który przez całą pierwszą odsłonę meczu był praktycznie bezrobotny, piłka trafiła do Janusza Wolańskiego, a ten uderzył w kierunku opuszczonej bramki, lecz nasi defensorzy bez trudu wybili piłkę. Inna sprawa, że arbiter powinien w tej sytuacji odgwizdać faul. Kilka minut później w dogodnej sytuacji znalazł się Bełczowski, ale uderzył wprost w Zająca, a strzał z dystansu Pawła Czajkowskiego zatrzymał się na poprzeczce. Poroniec dążył do podobnej gry, co w pierwszej części spotkania, czyli chciał pozostawiać jak najmniej miejsca naszym piłkarzom. Jeśli do tego dodamy sporo kartek oraz niezbyt ogarniętą trójkę sędziowską, to otrzymujemy widowisko, które momentami było dość ciężkostrawne. Między 60. a 80. minutą gra się nieco zaostrzyła, a prowadzący zawody Kamil Pastuszka raz po raz sięgał po kartki, niektóre – mówiąc kolokwialnie – kompletnie od czapy. Najpierw boisko opuścić musiał Erwin Nowik, po tym jak brzydko sfaulował kapitana gości Dawida Bartosa, za co otrzymał drugą żółtą kartkę. Bartos zaś z podejrzeniem złamania nogi pojechał na prześwietlenie do ostrowieckiego szpitala. Chwilę później siły się wyrównały, bo drugą żółtą kartkę ujrzał Janusz Wolański. Zdaniem asystenta trenera Porońca, Bartłomieja Piszczka, za protesty po jednej z decyzji sędziowskich.

Nie ma co ukrywać, ta kartka była dla nas zbawienna. Na boisku zrobiło się zdecydowanie luźniej i pomarańczowo-czarni w końcu to wykorzystali. Najpierw co prawda wprost w bramkarza trafił Dziadowicz, ale w 81. minucie wreszcie dla nas zaświeciło słońce. Damian Nogaj zdecydował się na uderzenie zza pola karnego w kierunku bliższego słupka bramki gości, a nieco oślepiony słońcem Zając nie zdołał obronić tego uderzenia. Pięć minut później nasz skrzydłowy błysnął indywidualną akcją – po wbiegnięciu w pole karne posłał piłkę między nogami bramkarza Porońca i stało się jasne, że trzy punkty pozostaną przy Świętokrzyskiej.

Cieszy kolejne zwycięstwo, zwłaszcza, że dla podopiecznych Tadeusza Krawca był to już piąty z rzędu wygrany mecz przed własną publicznością. Szczególnie istotne jest to w kontekście tego, że spotkania KSZO mogą już być imprezami masowymi i kibice mogą się pojawiać na nich bez żadnych ograniczeń. Żeby nie było zbyt słodko, trzeba przyznać, że momentami dało się odczuć, że nasi piłkarze się dziś męczyli, że momentami nie szło i musieli się sporo napocić, by sforsować obronę Porońca. Dziś nie stworzyliśmy sobie aż tylu sytuacji co w poprzednich domowych spotkaniach. Ale tym bardziej chwała naszym za konsekwencję, wytrwałość, która zaowocowała kolejnymi trzema punktami. A Poroniec? Nie sądziliśmy, że o drużynie, w której grają takie nazwiska to napiszemy, ale bądźmy szczerzy: będzie im ciężko się utrzymać. Zwłaszcza, że nie wiadomo, co stanie się z drużyną w przerwie zimowej. Dziś byli solidni w defensywie, bo sporo krwi pomarańczowo-czarnym napsuli, ale z przodu już kompletnie bezzębni. Spodziewaliśmy się po nich więcej.

KSZO Ostrowiec Świętokrzyski – Poroniec Poronin 2:0 (0:0)

1:0 Damian Nogaj 81 minuta

2:0 Damian Nogaj 86 minuta

KSZO: Wierzgacz – Stachurski (90′ Sołtykiewicz), Nowik, Łatkowski, Persona – Bełczowski (78′ Mężyk), Mianowany (86′ Sudy), Nogaj, Jamróz, Czajkowski, Kapsa (58′ Dziadowicz).

Poroniec: Zając – Kępa, Pluta, Piszczek, Senderski, Bartos (67′ Łyduch), Nowak, Kogut (81′ Dudzik), Madejski, Wolański, Gadzina.

Żółte kartki: Kapsa, Nowik, Jamróz, Dziadowicz, Bełczowski – Wolański, Nowak.

Czerwone kartki: Erwin Nowik (64 minuta, za drugą żółtą) – Janusz Wolański (68 minuta, za drugą żółtą)

Sędziował: Kamil Pastuszka (Starachowice)

Następne spotkanie ligowe nasi piłkarze zagrają w najbliższą sobotę – 17 października – w Krakowie zmierzą się z Garbarnią. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 11. W środę zagramy zaś wyjazdowe spotkanie z Klimontowianką Klimontów w ramach IV rundy Okręgowego Pucharu Polski. Mecz rozpocznie się o godzinie 15.