Wypowiedzi po meczu KSZO – Łysica
Piotr Dejworek (trener Łysicy): Tak jak się spodziewaliśmy, nie był to dla nas łatwy mecz. Oczekiwaliśmy, że zespół KSZO będzie dominował, że będzie posiadał przez większość czasu piłkę, i tak było. My natomiast szukaliśmy swoich szans w kontrach. Najgorsze jest to, że grając w meczu wyjazdowym na boisku lidera stwarzamy sobie doskonałe sytuacje – Dominik Chrzanowski, Mirek Kalista – i nie potrafimy ich wykorzystać, a dostajemy bramkę praktycznie z kontry, czyli inaczej niż przebiegał cały pojedynek. Jest pewien niedosyt, aczkolwiek z przebiegu meczu KSZO był zespołem lepszym. Z drugiej jednak strony, nie stanowi to o tym, że musieliśmy ten mecz przegrać, bowiem punkt był w naszym zasięgu. Jeśli chodzi o postawę naszego zespołu w rundzie jesiennej, to sami sobie sprawiliśmy niespodziankę. Marzyliśmy o tym, żeby zająć miejsce w kontakcie ze strefą dającą utrzymanie, a znaleźliśmy się w jej centrum. To miłe, to przyjemne, zwłaszcza, że był to dla nas ciężki organizacyjnie sezon. Nasza sytuacja finansowa nie jest najweselsza w kontekście tego, czy na „nową” III ligę będzie nas stać, niemniej jednak jest stablina – nie ma zaległości i to jest najważniejsze. To, co jest zadeklarowane, na chwilę obecną jest wypłacane i tego poziomu się trzymamy. Decyzja gminy determinować będzie to, o co będziemy walczyć. Każdy z nas chciałby, żeby była to walka o utrzymanie w III lidze.
Tadeusz Krawiec (trener KSZO): Cieszy kolejne zwycięstwo i trzy punkty. Seria zwycięskich spotkań u siebie została podtrzymana. Wynik 1:0 może niektórzy przyjęli z niedosytem, jednak dla mnie jest to wynik bardzo satysfakcjonujący. Uważam, że drużyna Łysicy jest to bardzo trudny przeciwnik, część zawodników jest ograna w wyższych ligach i dziś było to widać, że takim doświadczeniem dawali sobie radę z moimi zawodnikami. Na pewno zabrakło stworzenia większej liczby sytuacji podbramkowych, ale troszeczkę zbyt wcześnie pozbywaliśmy się piłek, kiedy można było jeszcze więcej wycisnąć z tych sytuacji. Myślę, że ten mecz „otworzył” się dopiero po tym, jak Kuba Kapsa strzelił bramkę – zarówno Łysica zaczęła już dążyć do strzelenia bramki wyrównującej, a my mogliśmy przejść do gry z kontry i tych sytuacji zaczęliśmy stwarzać więcej. Tak jak trener podkreślił, trzeba było uważać na Kalistę, który jest bardzo szybkim zawodnikiem i doszedł dziś do kilku sytuacji. Podsumowując, myślę, że drużynie należą się gratulacje – zajęliśmy drugie miejsce, a myślę, że na początku oczekiwania aż tak wysokie nie były i jest to naszym dużym sukcesem. Zostały nam jeszcze dwa mecze do rozegrania – z Sołą i Beskidem – i powalczymy w nich o komplet punktów. Chciałbym też podziękować prezesowi Kozickiemu za stworzenie mi komfortowych warunków pracy. Czasami mam wrażenie, że ostrowiecka publiczność bardzo nam pomaga, jest dla nas dodatkowym zawodnikiem, ale czasami jej oczekiwania są zbyt wygórowane co do możliwości tej drużyny. Gdybym dziś jej posłuchał i ściągnął Jakuba Kapsę w przerwie, to nie byłoby tej bramki.
