I ZespółKSZO

Wypowiedzi po meczu KSZO – Wisła II

Maciej Musiał (trener Wisły II): Bardzo powoli się dzisiaj rozkręcaliśmy, pierwsza połowa nie była w naszym wykonaniu najlepsza, może dlatego, że dosyć późno tu przyjechaliśmy, ale w drugiej połowie wyglądało to już lepiej. Najbardziej mnie cieszą punkty, ponieważ walczymy o utrzymanie, chcemy w przyszłym roku grać w trzeciej lidze. Liczyliśmy na te punkty, bo przyjechaliśmy bardzo mocnym składem, z wieloma zawodnikami, którzy siedzą na ławce w Ekstraklasie, a także kilkoma takimi, którzy z tą drużyną ekstraklasową trenują. Przyjechaliśmy tu po punkty, choć spodziewałem się bardzo trudnego meczu i rzeczywiście taki był. O ile w pierwszej rundzie graliśmy głównie młodzieżą, to w tej rundzie trener Wdowczyk stosuje taką zasadę, że wszyscy mają grać, po to, by mieć zawodników w trybie meczowym do Ekstraklasy. My chcielibyśmy w każdym meczu zdobywać trzy punkty, bo te punkty zbliżają nas do utrzymania i to jest nasz główny cel. Czy będziemy rozdawać karty? Ciężko powiedzieć, ten mecz był taki trochę „kryzysowy”, w porównaniu do trzech wcześniejszych graliśmy zdecydowanie słabiej. Fakt faktem, że przeciwnik był najmocniejszy z tej grupy i tutaj tak łatwo nie było, natomiast nie ukrywam, że spodziewałem się troszeczkę więcej.

Tadeusz Krawiec (trener KSZO): Gratuluję trenerowi Musiałowi zwycięstwa w dzisiejszym meczu. Na pewno jest to przykre, że w trzecim kolejnym meczu u siebie nie potrafimy odnieść zwycięstwa i to najbardziej boli. Oczywiście, chciałem za to przeprosić kibiców, bo zwycięstwa przyciągają kibiców na stadion, a jeżeli tych zwycięstw nie ma, to po prostu kibice nie chcą oglądać drużyny, która przegrywa. Jeżeli chodzi o sam mecz, to Wisła była drużyną dojrzałą, spodziewaliśmy się, że przyjedzie bardzo mocnym składem, z zawodnikami, którzy trenują w Ekstraklasie, dlatego też nasza taktyka na ten mecz troszeczkę się zmieniła. Widać było, że nie byliśmy dziś w stanie zagrozić Wiśle w taki sposób, w jaki chcieliśmy to zrobić wcześniej. Ale mecz był wyrównany, myślę, że pierwsza bramka dla Wisły zdecydowała o jego losach, zaczęliśmy atakować chcąc doprowadzić do remisu, ale niestety padła druga bramka z rzutu karnego no i stało się. Następny temat to sędziowanie – dla mnie to jest po prostu cyrk, uważam, że był faul na Adrianie Gębalskim, ale sędzia nie dyktuje rzutu karnego, a dyktuje go w mniej ewidentnej sytuacji dla Wisły. Tak samo jak w meczu z Podhalem – rzut karny, którego nie powinno być, bo najpierw jest ewidentny spalony i sędzia mi mówi po meczu, że on to przeanalizuje i to zobaczy. Cóż mi po tej analizie skoro wynik poszedł w świat i nikt go nie cofnie, a punkty uciekają? Uważam, że potrzeba nam takiego jednego zwycięstwa u siebie po to, aby drużyna uwierzyła w to, że potrafi to zrobić. Musimy sobie przypomnieć rundę jesienną, kiedy wszystkie mecze u siebie wygraliśmy, a gorzej było na wyjazdach, teraz jest na odwrót.