Wypowiedzi po meczu KSZO – Wisła Sandomierz
Jarosław Pacholarz (trener Wisły Sandomierz): –Sami podkreślacie, że KSZO rozegrał najlepszy mecz w rundzie wiosennej i szkoda, że akurat z nami. Mieliśmy plan na spotkanie w Ostrowcu, ale legł z gruzach w momencie szybko straconego gola w pierwszych fragmentach meczu. Od tego momentu KSZO się rozpędzał, bo bramka dodała ostrowczanom pewności siebie i bez problemu stwarzali sytuacje podbramkowe. Piłkarze KSZO byli wyjątkowo groźni przy stałych fragmentach gry. Nam zabrakło argumentów na wyrównana grę, zwłaszcza w I połowie. Po zmianie stron, wyszliśmy na murawę z chęcią i wiarą na dobry wynik, ale kolejna stracona bramka szybko sprowadziła nas na ziemię. Miałem nadzieję nie tylko na dobrą grę mojej drużyny, ale także i szczęście. Zabrakło obu tych elementów. Liczyłem, że KSZO tak, jak we wcześniejszych meczach na własnym terenie będzie co prawda prowadził grę, ale będzie też miał sporego niefarta. Niestety, piłkarzom KSZO wychodziło wszystko, a na dodatek obnażyli wszystkie nasze niedostatki i błędy. Wynik 4:0, choć za wysoki, mówi sam za siebie, a zwycięstwo ostrowczan było w pełni zasłużone.
Tadeusz Krawiec trener KSZO): –Szybko zdobyty gol miał wpływ na losy meczu. Kiedy podwyższyliśmy na 2:0 poczuliśmy komfort i skoncentrowaliśmy się już tylko na samej grze. Wisła jednak zagroziła nam przy stanie 2:0. Bliscy zdobycia gola byli najpierw główkujący Michalski, którego strzał instynktownie obronił Stasiu Wierzgacz, i lewnonożny Stróżak, który na szczęście oddał strzał prawą nogą i nie wykorzystał dobrej okazji podbramkowej. Odnoszę wrażenie, że Wisła jest drużyną, która zajmuje nieadekwatne miejsce w tabeli do prezentowanego przez siebie poziomu gry. Przespała jednak rundę jesienną, po której przystąpiła do rozgrywek ze sporymi stratami. Teraz trener Pacholarz robi, co może, by utrzymała się w trzecioligowych rozgrywkach. Nasz zespół w potyczce z sandomierzanami był skuteczny, prowadził grę i jego zwycięstwo było niezagrożone. Cieszę się, bo drużyna chyba wraca na właściwe tory. Próbujemy jednocześnie powodzenia w rozgrywkach Pucharu Polski i dogonienia Garbarni i Podhala w rozgrywkach ligowych. Wciąż liczymy się w grze. Mam nadzieję, że nasi rywale stracą jeszcze punkty, np. Garbarnia w Sandomierzu i po meczu z Wisłą przyjedzie do Ostrowca na mecz prawdy. W najbliższej kolejce pauzujemy, ale okazuje się, że nie mamy wielu czasu na odpoczynek. Gramy wszak pucharowy mecz z Neptunem Końskie. Aby nie stracić rytmu meczowego w najbliższą sobotę podzielę drużynę na dwa składy i rozegramy między sobą gierkę.
