I ZespółKSZO

Wyjazd do beniaminka

Po wygranej w Krośnie pomarańczowo-czarni postarają się pójść za ciosem i zrewanżować się Wiślanom Jaśkowice za przegrany walkowerem mecz z rundy jesiennej.

Wszyscy pamiętamy starcie obydwu zespołów, które odbyło się 9 września ubiegłego roku. Pomarańczowo-czarni wydawali się być wówczas faworytem, choć beniaminek rozpoczął bardzo przyzwoicie, ogrywając m.in. Chełmiankę na jej terenie. Niestety, po pierwszej połowie po fatalnych błędach naszych zawodników goście prowadzili 2:0. Ale nie tylko pomarańczowo-czarni mieli wówczas zły dzień. Miał go także prowadzący te zawody tchórz arbiter Przemysław Wróbel, który najpierw popełniał rażące błędy na boisku, a następnie nawypisywał głupot w pomeczowym sprawozdaniu (zdjęcie poniżej). Co gorsza, został też opluty przez jedną z osób, która jeśli to czyta, to mamy nadzieję, że pali się ze wstydu. Spotkanie skończyło się walkowerem, karą finansową i przede wszystkim wstydem co najmniej na cały makroregion, jeśli nie Polskę, bo o sytuacji napisał choćby portal Weszło!

s4_SD3sFo9K5zgQi6uOMuwPxo94Qwlid8DxAbstrahując od wydarzeń boiskowych z jesieni, podobnie jak wtedy, także i teraz, pomarańczowo-czarni wydają się być faworytem. Choć zwłaszcza w inaugurującym rundę wiosenną meczu sporo było narzekań na postawę zespołu, to jednak jakby nie patrzeć nasi piłkarze zaliczyli (łącznie z pucharem) pięć spotkań bez porażki. Wiślanie z kolei zaczęli 2018 rok wprost fatalnie. W pięciu dotychczasowych spotkaniach podopieczni trenera Wojciecha Ankowskiego zdobyli zaledwie jeden punkt. To mniej niż grająca juniorami Soła! Jeden remis i cztery porażki, w tym aż trzy czterobramkowe. O ile 1:5 z będącą w ewidentnym gazie Chełmianką idzie jeszcze przeboleć, o tyle 0:4 z Avią, czy środowa porażka w takim samym stosunku z często gubiącą punkty Stalą Rzeszów były z pewnością bardzo bolesne. Punktów mogło i powinno być więcej, bowiem w Świdniku jeszcze przy stanie 0:0 Łukasz Popiela nie wykorzystał rzutu karnego, zaś w Wólce Pełkińskiej Wiślanie jeszcze na kwadrans przed końcem prowadzili 3:1, by ostatecznie wracać z niczym. Kto wie, może beniaminkowi potrzeba jednego spotkania by się przełamać i zacząć punktować równie regularnie co na jesieni.

W przerwie zimowej w drużynie naszych rywali zaszły jedynie kosmetyczne zmiany. Po półrocznej przerwie spowodowanej kontuzją wrócił doświadczony 34-letni pomocnik Paweł Szwajdych, który ma na swoim koncie 28 występów w Ekstraklasie w barwach Cracovii. Tyle, że to było ponad dziesięć lat temu, choć trzeba też przyznać, że Szwajdych walnie przyczynił się do awansu Wiślan, w decydującym dwumeczu z Limanovią zdobywając dwie z trzech bramek. Oprócz tego w środku pola istotne role odgrywa niezwykle doświadczona dwójka Łukasz Popiela – Maciej Bębenek. Tego pierwszego nie trzeba chyba kibicom trzecioligowych zmagań przedstawiać, drugi zaś przez lata był ważnym elementem GKS Katowice i Sandecji Nowy Sącz. Mamy także doświadczonego obrońcę Piotra Morawskiego, który w rozgrywkach futsalowych sięgał po Mistrzostwo i Puchar Polski, a nawet występował w europejskich pucharach (tych futsalowych oczywiście). Mamy także kilku obiecujących młodych piłkarzy, jak choćby Łukasz Sikora, który w sezonie 14/15 zameldował się z Progresem Kraków w turnieju finałowym Mistrzostw Polski juniorów młodszych. Cztery trafienia ma na swoim koncie były piłkarz rezerw Cracovii Mateusz Krasuski, a o jedną bramkę więcej pomocnik Maciej Wcisło, którzy także są ważnymi postaciami zespołu. Naszym zdaniem, kadra Wiślan uprawnia ten zespół do spokojnego utrzymania, do miejsca w środku tabeli. Wydaje się, że prędzej czy później ich fatalna passa musi się skończyć. Mamy nadzieję, że nie w starciu z KSZO.

Spotkanie rozpocznie się w sobotę o godzinie 13 na Stadionie Miejskim w Skawinie.